czwartek, 19 kwietnia 2018

Georgia Ramon Rote Bete & Kokosnuss biała 42% Dominikana z kokosem i burakiem


Po paskudnej Grünkohl & Senf niesamowicie obawiałam się kolejnej białej wegańskiej propozycji od Georgia Ramon. Choć przed zakupem Rote Bete & Kokosnuss w sklepie Sekretów Czekolady, tabliczka wydawała mi się bardzo atrakcyjna przez wzgląd na dobór bardzo lubianych przeze mnie na co dzień składników - buraka i kokosa - po porażce jarmużowo-gorczycowej moje nastawienie diametralnie się zmieniło. Gdy na szczycie Niemcowej mój Mąż po pysznej Chocolate Organiko Almendras & Miel zasygnalizował ochotę na jeszcze coś słodkiego, bez wahania podałam mu Rote Bete & Kokosnuss. Ja byłam już czekoladowo nasycona, a więc bez problemu mogłabym odpuścić sobie dalszą buraczaną-kokosową degustację, jeśli po jednej kostce uznałabym, że to nie to. W istocie... właśnie tak się stało.


Skład czekolady jest w gruncie rzeczy prosty i bardzo naturalny. Na pierwszym miejscu stoi tłuszcz kakaowy pochodzący z Dominikany, stanowiący aż 42% całości. Potem mamy pełny cukier trzcinowy, sproszkowany sok z buraków, wiórki oraz mąkę kokosową. Pomimo tak "szlachetnego" składu, czekolada pachniała sztucznością. Jej woń kojarzyła mi się z dziwnym zapachowym mydłem. Co na pewno trzeba oddać tabliczce - jej żywa barwa jest piekielnie atrakcyjna, a widoczne tu i ówdzie wiórki kokosowe sprawiają wrażenie solidnej struktury. Wygląd kusi, lecz zapach już budzi wątpliwości.

 Położyłam na języku jedną maleńką kosteczkę. Poczęła powoli rozpuszczać się, ukazując swój roślinny bukiet smaków, kojarzący się z czymś zupełnie niejadalnym (a jeśli już, to jadalnym tylko dla zwierząt). Czekolada posiada strukturę sprasowanego, rozdrobionego suszu z traw, co w połączeniu z nutą buraka oraz tłustością masła kakaowego czyni ją dle mnie kompletnie niezjadliwą. Odrzuciło mnie od niej natychmiastowo. Wiórki kokosowe, które normalnie byłyby dla mnie wielkim plusem, jeszcze mocniej podkręcały odczucie sianowatości i tłustości. Sianowatość na tyle dominowała, że mimo wszystko podsumowałabym tę czekoladę jako suchą.


Myślę, że pod względem obleśności ze spokojem mogę ją przyrównać do Grünkohl & Senf. Zdecydowaną większość tabliczki spakowałam z powrotem do kartonika, by po powrocie z gór wysłać ją do Kimiko - jestem ciekawa, czy ona również odbierze ją w tak radykalny sposób. Wegańskie czekoladowe eksperymenty niech Georgia Ramon pozostawi Zotterowi... Tym samym, całkowicie straciłam zainteresowanie Georgią Ramon brokułowo-migdałową, na którą swego czasu strasznie się napalałam.


Droga powrotna do Piwnicznej przebiegła nam w spokoju i w ładnej pogodzie. Na chwilę refleksji przystanęliśmy w wyjątkowym miejscu skrytym gdzieś przy szlaku - Jackowa Pościel to symboliczny cmentarz ludzi gór.



A już w samej Piwnicznej uraczyliśmy się pyszną kolacją w restauracji Pod Kasztanami znajdującej się przy piwniczańskim rynku.


Skład: tłuszcz kakaowy, pełny cukier trzcinowy, sok z buraków w proszku 16%, prażone wiórki kokosowe 8%, mąka kokosowa. 
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 599 kcal.
BTW: 4/45/43

wtorek, 17 kwietnia 2018

Chocolate Organiko mleczna 36% z migdałami i miodem


W recenzji Chocolate Organiko Limón & Canela wspomniałam, w jaki niespodziewany sposób zaczęłam na nowo przygodę z ową madrycką marką. Wszystko za sprawą niezastąpionych Sekretów Czekolady oraz nowych, bardziej atrakcyjnych opakowań tabliczek Chocolate Organiko. Na wielkanocny wyjazd w Beskid Sądecki zabrałam dwie kolejne hiszpańskie propozycje w odświeżonych ubrankach. Jedną z nich była mleczna 36% z migdałami i miodem, którą doładowaliśmy swe zapasy energii przesiadując na konarze drzewa na szczycie Niemcowej.


Ciekawa byłam, w jaki sposób rozmieszone zostaną w mlecznej tafli zastosowane dodatki. Tabliczka o ciepłej, jasnobrązowej barwie z jednej strony podzielona była na kostki typowe dla Chocolate Organiko, natomiast z drugiej strony widniała nieregularnie rozdrobniona i rozmieszczona migdałowa kruszonka. Poczułam lekki zawód, gdyż spodziewałam się większego formatu migdałów, a także gęstszego ich rozmieszczenia.


Poprzedniego dnia degustowaliśmy przepyszną Idilio Origins 15nto Orinoco con Leche, toteż porównanie do niej zdało się oczywiste. Mleczna Chocolate Organiko na pewno nie była aż tak błoga i wyrafinowana przy tym jak szwajcarskie mistrzostwo, jednakże również miękko rozpuszczała się w ustach, pieściła podniebienie głębią mleczności harmonijnie spojonej z kakao. Szybko znikała, kostka po kostce... Szczerze? Bez wiedzy o obecności miodu wcale bym się jego nie doszukała. Była przyjemnie słodka, ot, jak dobra mleczna czekolada o umiarkowanej zawartości kakao.


Trafiona w punkt jeśli chodzi o wypad w góry. Migdałów rzeczywiście mogłabym życzyć sobie więcej, zaś miód również mógłby występować w sposób bardziej wyraźny niż tylko w nazwie - ale w góry tak prosta i pyszna przy tym mleczna czekolada pasowała idealnie. Zresztą, Chocolate Organiko chyba już zawsze będzie mi się kojarzyła górsko, bowiem wszystkie tabliczki tej marki jadłam dotąd w górach.




Z Eliaszówki skierowaliśmy swe kroki do Obidzy, skąd ponownie weszliśmy na Wielkiego Rogacza. Następnie powtórzyliśmy drogę z dnia poprzedniego - z Wielkiego Rogacza na Niemcową. Z Niemcowej jednak udaliśmy się w stronę Piwnicznej. I tu widoki już były całkiem, całkiem. Pogoda bardziej nam sprzyjała w drugiej połowie dnia, co stało się zwyczajem podczas całego wyjazdu.




Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, ziarna kakao, migdały 0,5%, miód 0,2%, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 36%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 564 kcal.
BTW: 6,3/36,3/51,4

niedziela, 15 kwietnia 2018

Georgia Ramon Maracuja & Basilikum biała 40% Dominikana z marakują i olejkiem bazyliowym


Wobec niemieckiej marki Georgia Ramon żywię skrajne uczucia. Ostatnio zdecydowałam się na zakup wielu tabliczek z jej asortymentu (w sklepie Sekretów Czekolady), szczególnie ekscytując się tymi single-origin, a równocześnie stawiając też na eksperymenty - których w ofercie firmy jest mnóstwo. I tak, jeśli mowa o wynalazkach - Carolina Reaper mnie urzekła, Büffel Milch również, lecz wegańska biała (czy raczej zielona) Grünkohl & Senf okazała się ziszczeniem najgorszego koszmaru. Teraz, na szczycie Eliaszówki, w Wielką Sobotę - mieliśmy spróbować kolejnej nietypowej białej czekolady od Georgia Ramon, na szczęście zawierającej w składzie mleko. Ufałam, że to uczyni znaczącą różnicę. Połączenie soczystej marakui i aromatycznej bazylii w białej czekoladzie mogło być albo bardzo udane, albo tragiczne. Musiałam się przekonać!

 Po rozpakowaniu z eleganckiego kartonika moim oczom ukazała się 50-gramowa tabliczka podzielona na drobne kostki jak wszelkie Georgia Ramon. Czekoladę zabarwiona była na jasny, żółtawy beż. Nadzieją napawały mnie ciemniejsze marakujowe drobinki rozsiane raz po raz - stanowiły dla mnie obietnicę eksplozji owocowej soczystości. Pachniała dziwnie - miksem dobrej białej czekolady z cudowną marakują i dziwną ziołowością. Obawiałam się, że ziołowość wszystko schrzani...


Czekolada przyjemnie i gładko rozpuszczała się w ustach, dość tłusto - wszak to pełnowartościowa biała czekolada, bogata w tłuszcz kakaowy (aż 40% całości - pochodzenie dominikańskie) oraz pełne mleko. Rzeczywiście marakujowe grudki odpowiedzialne były za szczególnie owocowe, rześkie doznania. Uważam je za wielką zaletę całej kompozycji i moim zdaniem mogłoby być ich jeszcze więcej. Bez nich sama marakujowa biała czekolada wydawałaby się zbyt tłusta (bo marakuja w samej tafli, ta która zabarwia całość - subtelnie miesza się ze smakiem samej białej czekolady).

Bazylia bardzo prędko wkracza do akcji, w zasadzie szybciej niż marakuja i wprawia mnie w zakłopotanie. Całe szczęście, marakuja goni ją i przychodzi mi z pomocą. Gdyby nie to, że zastosowano tu akurat naturalnie intensywną marakuję, bazylia przerosłaby mnie. Jej wyrazisty ziołowy smak nie kojarzył mi się jednoznacznie bazyliowo. Myślę, że nie zidentyfikowałabym jej jednoznacznie. Ziołowy posmak w tej czekoladzie nazwałabym raczej anyżowo-kminkowym, co dla wielu może okazać się zestawem nie do zniesienia. Nie jadłam wielu czekolad z bazylią, a najbardziej świeżo w mej pamięci prezentuje się Zotter Handscooped Rose and Basil, gdzie olejek bazyliowy przedstawiony był w zupełnie innej roli, w totalnie odmiennym połączeniu.



Eksperyment eksperymentem, czekoladę wpałaszowaliśmy bez krzywienia się, ale zdecydowanie wolałabym wypróbować podobnej tabliczki bez udziału bazylii. Miesza w sposób na tyle wyważony, że jeszcze znośny - lecz pyszna marakuja mogłaby swobodnie dać samodzielny popis swoich uroków.


Wielka Sobota przywitała nas pogodą, która mogła rozwinąć się dwojako. Na pewno było bardziej pochmurnie, niż poprzedniego dnia. Z Rytra, gdzie nocowaliśmy, podjechaliśmy do Piwnicznej, zostawiając auto na rynku. Wzdłuż malowniczego Popradu maszerowaliśmy, by obrać zielony szlak na Eliaszówkę.



Niestety w pewnym momencie rozpadało się, co rozwiało nasze marzenia o rozległym widoku z wieży na Eliaszówce. Cóż, ostatnimi czasy mamy pecha do wież widokowych... I tak można mówić o drobnym szczęściu, bo gdy byliśmy już na samej Eliaszówce deszcz ustał i mimo wszystko zobaczyliśmy z wieży coś więcej, niż tylko mgłę. A nieopodal wieży urządziliśmy sobie czekoladową degustację.




Skład: tłuszcz kakaowy, surowy cukier trzcinowy, pełne mleko w proszku, suszona marakuja 13%, olejek bazyliowy 0,1%.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 604 kcal.
BTW: 5/44/48

piątek, 13 kwietnia 2018

Idilio Origins 15nto Orinoco con Leche mleczna 42%


Na Radziejowej przysiedliśmy pod wieżą widokową, sięgnęliśmy po termos z kawą oraz po kolejną czekoladę. Czekoladę, której byłam szczególnie ciekawa - jedyną mleczną propozycję w ofercie wspaniałej szwajcarskiej marki Idilio Origins. Wykonana została oczywiście z wenezuelskiego kakao, tu akurat pochodzącego z doliny rzeki Orinoko. Zawiera go 42% - reszta składu to cukier trzcinowy (na pierwszym miejscu w składzie) oraz trzy sproszkowane surowce mleczne: pełne mleko, odtłuszczone mleko oraz śmietanka. Idilio Origins 15nto Orinoco con Leche zakupiłam oczywiście w niezawodnym sklepie Sekretów Czekolady.

Masywność 80-gramowej tabliczki o przepięknej barwie wpadającej w karmel niezwykle mnie cieszyła. Nic tak nie doładowuje podczas górskiej wędrówki jak dobra mleczna czekolada, a wiedziałam, że Idilio zaserwuje nam coś niebanalnego. Została ponadto nagrodzona srebrem w 2015 roku na International Chocolate Awards w kategorii europejskiej. Mmmm, pachniała cudownie mlecznym karmelem, słodziutkim i najwyższej jakości. W aromacie przebrzmiewała też nuta nugatowa - oj tak, to było o wiele bardziej apetyczne orzechy niż w jedzonej parę godzin wcześniej Cacao Sampaka. Była w niej także jakaś odświeżająca cytrusowa nuta, która sugerowała, że lejąca się słodycz nie będzie nas w żaden sposób przeciążać.



Nie zawiedliśmy się. Czekolada cudoooownie miękko rozpuszczała się w ustach, zalewając je rozkoszną karmelową słodyczą. Rozkoszną, ale przy tym taką... ekskluzywną? Naprawdę czuło się z każdym kęsem, że jemy wyrób z najwyższej półki, dopracowany i dopieszczony. A teraz pieścił nasze podniebienia... Słodycz i aksamit były błogo karmelowe, odrobinę miodowe i nugatowe - ale przede wszystkim był to niebiański karmel. Idealny dobór i proporcje jeśli chodzi o cukier, ziarna i mleko. Może niektórym wydać się zbyt słodka i ktoś życzyłby sobie więcej udziału kakao, ale... TAKA słodycz, taka słodycz jest po prostu niewymowną przyjemnością!

Producent sugeruje na opakowaniu wyczuwalną nutę skórki pomarańczowej. Choć ja akurat nie nazwałabym tego stricte skórką pomarańczową, to rzeczywiście w czekoladzie wyczuwalny jest pewien akcent przełamujący błogą słodycz. Dzięki niemu kompozycja nabiera lekkości i sprawia, że tę czekoladę można by jeść tonami... Powiedziałabym, że to kropla soku z dojrzałej cytryny dodana do lejącego się, gorącego karmelu. Coś, co w żadnym stopniu nie przechyla balansu smaków w stronę kwaśności, a po prostu nadaje uroku i urozmaicenia.



Trochę szkoda, że to jedyna mleczna tabliczka w ofercie Idilio Origins. Czuję, że tworząc inne mleczne single-region mogliby w bardzo atrakcyjny sposób wzbogacić swą ofertę. Ja każdą mleczną czekoladę od Idilio kupiłabym w ciemno. I pewnie pokochałabym w ciemno...


Z Radziejowej udaliśmy się w stronę Wielkiego Rogacza. Tam widoki były coraz to rozleglejsze. Brakowało mi jedynie pełnej przejrzystości powietrza...


...bo wtedy prócz Pienin jak na dłoni ujrzelibyśmy także Tatry.





Po zdobyciu Wielkiego Rogacza pomaszerowaliśmy na Niemcową, skąd rozpoczęliśmy zejście do Rytra. Pogoda dopisała nam tego dnia, oj tak!






Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, śmietanka w proszku.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 80 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 590 kcal.
BTW: 7,2/41,8/47,7